O początkach przy zakładaniu nowego oddziału, pracy jaką trzeba  włożyć oraz pasji, bez której to wszystko nie byłoby możliwe. Rozmowa z Katarzyną Jaros - kierownikiem oddziału IFB w Poznaniu.

 

 

W połowie listopada 2018 uruchomiliśmy nowy oddział IFB w Poznaniu, którym zarządzasz. Jak oceniasz start?

 

Start nastąpił w wymagającym momencie, ponieważ było to przed samym peak seasonem związanym z Nowym Chińskim Rokiem. W tym okresie wszystkie ładunki są bardzo pilne, a miejsce na statkach jest zdecydowanie towarem deficytowym.

Z drugiej jednak strony start w najtrudniejszym momencie jest najlepszym sprawdzianem zarówno dla umiejętności sprzedażowo/ operacyjnych jak i potwierdzeniem jakości serwisu. Po tych 3 miesiącach z całą pewnością mogę powiedzieć że oddział w Poznaniu zdał egzamin.

 

 

 Gdzie mieści się Wasza siedziba?

 

Oddział IFB znajduje się w kompleksie biurowym ulokowanym w niedalekiej odległości od autostrady A2 i obwodnicy Poznania, co sprawia że dotarcie do IFB jest proste. Zdarza się bowiem, że klienci bezpośrednio deponują konosamenty w oddziale firmy, zależało więc nam na tym, by bez względu z której części Poznania jest klient, dojazd nie był dodatkowym utrudnieniem.

 

 

 Jaki jest według Ciebie potencjał w tym regionie?

 

Wielkopolska oraz Zachód kraju jest rejonem z dobrze rozwiniętym przemysłem. Sprzyja temu sąsiedztwo autostrady A2 łączącej Berlin z Warszawą. Mimo dobrze działających dużych zakładów, w tym rejonie jest stosunkowo mało biur logistycznych, które świadczyłyby usługi frachtów morskich, lotniczych, kolejowych oraz drogowych jednocześnie. Nowy oddział IFB w Poznaniu wypełnia tę lukę. Jesteśmy blisko, dzięki czemu kontakt z przedstawicielami firm jest szybki, wygodny, co stanowi sporą wygodę. Handlowiec jest „na wyciągnięcie ręki”.

 

 

Od 14 lat pracujesz w branży TSL. Jak zmieniła się branża dla Ciebie w ciągu tych kilkunastu lat?

 

Branża bardzo się rozwinęła o nowy wachlarz usług. Tutaj dobrym przykładem jest kolej z Chin, która jest produktem nowym, obecnie coraz bardziej atrakcyjnym dla klientów. W trakcie mojej kariery zawodowej zmieniały się sojusze armatorskie, powstawały nowe, a inne się rozpadały. Pamiętam dobrze jak importowałam kontenery 40 hc po blisko 4000 usd za sztukę by 2-3 lata później wozić je za 300 usd.

Branża w której pracuję jest jedną z najbardziej dynamicznych, nie ma takiego samego dnia, trzeba to po prostu kochać żeby w pełni się odnaleźć. Ja nie wyobrażam sobie innego rodzaju pracy niż ta którą wykonuję.

 

 

Jakie cele stawiasz sobie na ten rok?

 

Najważniejszym celem jaki mi przyświeca jest zbudowanie silnej, dobrze rozpoznawalnej lokalnie marki. Chciałabym żeby IFB Poznań kojarzyło się z wysoką jakością, rzetelną pracą oraz dywersyfikacją produktową.